ŁAAAA!!!
Przed chwilą wróciłam ze szkoły, po Speech! Miałam moją pierwszą przemowę Impromptu, czyli bez przygotowania! Na ostatnich zajęciach nie zostałam wybrana, ale czułam, że jakbym przemawiała to poszłoby mi dobrze.
I co!?! Dzisiaj przemawiałam! Ale normalnie tak dobrze mi poszło, taką miałam ekscytację! Moim zadaniem było przedstawić się i określić mój cel na przyszłość i powiedzieć, co teraz robię, żeby go osiągnąć. No i wiadomo, Pixar i te sprawy, więc we mnie wulkan miłości i podniecenia zawrzał. Pan Antek mnie wywołał i poczułam, że będzie dobrze. Jak mówiłam, to czułam i widziałam, jak taki promień słońca spływa na zaspaną klasę i że ludzie ożywiają się dzięki mojemu entuzjazmowi. Reakcją były gromkie, przemiłe brawa i potem cudowne komentarze, o tym, co zrobiłam dobrze i co powinnam poprawić.
Muszę jednakowoż wspomnieć, że dzisiaj rano byłam praktycznie spóźniona na tę lekcję i możliwe było, że się nie przygotowałam odpowiednio do zajęć. Ja jednak jechałam w metrze z Manią i wizualizowałam, że pan poprosił mnie do przemowy, a ja lecąc na skrzydłach, myśląc o Pixarze, filmach i Johnie Lasseterze, zmierzam w kierunku tablicy. Widziałam w myślach jego twarz i to, jak mówi: "Good job, Paulina." W rzeczywistości nie powiedział tego krótkiego podsumowania, za to wypowiedział się bardziej obszernie! Ale sens tego był taki sam, że nic dodać nic ująć.
I wciąż jestem na haju tego wydarzenia. Wizualizacja zadziałała tak szybko, widziałam normalnie uśmiech na twarzach publiczności.
Kocham siebie, kocham to, jaką osobą się stałam.
Jak dobrze, że czytam te wszystkie książki o samodoskonaleniu! To naprawdę działa, a Prawo Przyciągania istnieje! Jestem wdzięczna wszystkim, którzy pomogli mi osiągnąć to, co już mam. Jestem wdzięczna za to, że mogę mieszkać tutaj, bo to, co się tutaj dzieje to jest bajka. Tylko że to nie zasługa miasta, czy kraju, ale moja. To zasługa moich myśli i tego, jakich ludzi dzięki nim przyciągnęłam.
O czym marzę w tej chwili? Chciałabym uścisnąć rękę Dodzie. Podziękować jej za to, jaka jest. To w dużej części jej zasługa i tego, że nigdy nie przestała być sobą.
DZIĘKUJĘ I KOCHAM WAS, I SIEBIE :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz