wtorek, 20 grudnia 2011

Miłość, pokój, wzajemny szacunek...

Któregoś razu jadąc metrem zobaczyłam śmiesznego pana. I naszło mnie takie przemyślenie o tolerancji. Przecież możliwe, że ten żwawo skaczący człowieczek jest jakimś fanatykiem śmiesznej, niegroźnej sekty, a jednak tak będąc z nim tylko w jednym wagonie kompletnie mi nie zagraża. Nowy Jork to przekrój przez wielki procent ludzkości. Jest tu narodowości i wszystkie odcienie skóry. Tym samym można spotkać tutaj wszelkie odmiany charakterów i osobowości. Nie wygonisz nikogo z wagonu, bo Ci się nie podoba. Każdy ma takie samo prawo tu być. Oczywiście mam na myśli prawa człowieka, bo według prawa krajowego niestety nie… 

Brak komentarzy: