Dzisiaj ostatecznie przenieśliśmy się do nowego mieszkania. Dobra data, nie? Trochę nie bardzo udało nam się „pamiętaj, abyś dzień święty święcił”. Razem z mamą wybrałyśmy się do sklepu Up to 99¢ i kupiłyśmy podstawowe przedmioty do domu. Nie mieliśmy nawet ręczników! Wróciłyśmy około 17.00, kiedy większość katolików siedziała przy kolacji. To było dziwne. Parę razy złapałam się, że zapomniałam, że dzisiaj jest Wigilia.
Nasza wieczerza składała się z kapusty, którą mama przygotowała, karpia z konserwy, barszczu z proszku i kilku rodzajów śledzia. Nieźle, co?
W TAKI dzień jest trudniej. Chciałoby się, żeby wszystko było idealnie – miło, ciepło i dostatnio. Ale było OK. Za rok kolejna Wigilia, a za ponad tydzień wraca już „zwyczajne” życie. A zwykły dzień, gdy zaczyna się nowe życie, jest fajniejszy niż ten niezwykły.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz