Odkryłyśmy dzisiaj coś pięknego. Autobusy Q11 i Q54 wiodą prosto przed drzwi Queens Center. Ogromne centrum handlowe, o jakim nawet nie zdążyłam zamarzyć. Mnóstwo ludzi, nazwy sklepów, o jakich nigdy nie słyszałam i… w miarę niskie ceny! Wśród szyldów, które potrafię wymienić są m.in. Macy’s, JCPenney, H&M, Victoria’s Secret i ALDO. Poza tym w kolekcji H&M widziałam cudowną niebieską sukienkę! Marzę o takiej!
Poza tym, że ludzi jest więcej i sklepy są inne to centrum wygląda w miarę normalnie. No i Peppermint Mocha w Starbucksie jest godna swojej nazwy!
A tutaj widok ulicy, z którego można zobaczyć Queens Center. Ostatnio często korzystamy ze Street view, żeby nie zgubić się po wyjściu z metra.
Po raz pierwszy również świadomie miałam przez chwilę dosyć wszystkiego. Tego tłumu, zgiełku, pośpiechu i zmęczenia. Ale trwało to tylko przez chwilę. Bo tak naprawdę w tym momencie nie chciałabym być nigdzie indziej, jak właśnie w New York City.
Po raz pierwszy również świadomie miałam przez chwilę dosyć wszystkiego. Tego tłumu, zgiełku, pośpiechu i zmęczenia. Ale trwało to tylko przez chwilę. Bo tak naprawdę w tym momencie nie chciałabym być nigdzie indziej, jak właśnie w New York City.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz