Uwielbiam kawę, ale kompletnie nie znam się na baristycznych nazwach. Stąd dzisiaj moje Espresso Macchiato (kuuuurde, jakie to małe!) posypałam tajemniczą przyprawą podpisaną "Nutmeg". No przecież zawiera "NUT"! No to chyba coś orzechowego...
No i już się nie dało posłodzić tego małego potwora potraktowanego solidną warstwą gałki muszkatołowej.
ZONK!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz