poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Zawsze odkrywam jakieś fajne miejsca, jak się zgubię albo jak przypadkiem marnotrawię czas i włóczę się bez celu.
Dzisiaj nogi zawiodły mnie ścieżką rowerową z Chambers St aaaaż do Washington Square. A po drodze... piękne kamieniczki. Jak nie Manhattan... bardziej wyglądało to jak Brooklyn. W pewnym miejscu zero wieżowców, nawet na horyzoncie. Przedstawiam Wam piękny Lower West Side.


Wielkie wrażenie zrobiła na mnie Trattoria Spaghetto ze stolikami na zewnątrz. A wszystko to znalazłam szukając metra...


No i w końcu znalazłam metro, a przy okazji znalazłam... kino! A co ciekawsze - wciąż grają tam Pinę.


Brak komentarzy: