Jestem z siebie mega dumna.
Dzisiaj w najszybszym w moim życiu tempie ogarnęłam burzę emocji.
W pięć minut przeszłam ze stanu szału, zawodu, niepewności itd. do organizacji mojego czasu na nowo, uspokojenia się, wrócenia do równowagi, szybkiej decyzji, co dalej i koniec końców rozładowania napięcia na bieżni.
Powód szału - nieważne. Ważne: SZYBKOŚĆ DZIAŁANIA.
Lubię szybkość. Nie ma co do tego wątpliwości.
Wleczenie się nie współgra z moją energią. Moc jest wtedy, gdy mogę zapierdalać, jak mały samochodzik.
Niech żyje bieganie!
Niech żyją mięśnie!
Niech żyje Sekret!
Niech żyje Sara!!!
Chyba jestem sama sobie idolką...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz