A gdyby tak osiągnąć taki stopień wiary we Wszechświat, że można by pojechać na "umówione" spotkanie jedynie z przekonaniem, że samo Prawo Przyciągania i siła wizualizacji sprawi, że nasz przyjaciel się na to spotkanie stawi? A gdyby się spełniło?
Ileż trzeba by mieć odwagi, pewności siebie i wiary... I wiedząc, żeśmy się tak naprawdę nie umówili, przez całą drogę utrzymywać w umyśle tylko to przekonanie, że on tam na pewno będzie. Jakbyśmy się naprawdę umówili.
Marzę, by któregoś dnia to zrobić. Wtedy nikomu nie pozwolę wypowiedzieć przy mnie słowa "przypadek".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz