HA HA HA. Sylwester na Times Square!
Nie opowiem Wam o moich wspomnieniach z tego Sylwestra, bo nie ma o czym! Próbowaliśmy dostać się na Times Square o 20.00. W tym momencie powinien zabrzmieć śmiech publiczności. NIE DA RADY. Najpierw przez pół godziny staliśmy przed barierką, licząc że policjanci pozwolą wejść jakiejś grupie osób. Nie pozwolili. Spróbowaliśmy z innej ulicy. Spotkaliśmy tylko oszałamiający tłum, który nie wróżył nic wesołego i przyjemnego. Konie, na których jeździli niektórzy policjanci zostawiali wielkie bobki na ulicy. Nad głowami wisiał nam ogromny bilbord, który co jakiś czas (w Sylwestra!) pokazywał reklamę o upośledzonych dzieciach. To było wręcz komiczne! Zrezygnowaliśmy z Times Square.
Wpadliśmy na genialny pomysł: przecież jest CHOINKA!!! Pojechaliśmy metrem pod Rockefeller Center. Trochę pochodziliśmy, nie mając pojęcia gdzie jej szukać. W moim wyobrażeniu była tak wielka, że było ją widać z każdego miejsca Manhattanu :P Zapytałyśmy policjanta, który wskazał nam pustoszejącą uliczkę.
I była tam. Choinka. Taka o, nieoszałamiająco wysoka, lampki miała zgaszone. Fakt, że jej rozłożystość może zachwycać. Dowiedzieliśmy się od pary policjantów, że gaszą ją w każdego Sylwestra, żeby wszyscy poszli sobie na Times Square. BAZINGA! Po krótkiej rozmowie z policjantką i jej rozkminie na temat tego, gdzie ci wszyscy uczestnicy Sylwestra na Times Square sikają, wróciliśmy do domu. Weszliśmy do domu o 23:57. O północy wypiliśmy szampana i w sumie... poszliśmy spać.
Ale na Times Square w Sylwestra byłam. A że nie na koncercie to inna sprawa :P
tytuł: Bellini - Samba de Janeiro
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz