Mam swoje 5 minut w trakcie miesiecznego odciecia od internetu. Zero polskich znakow - z gory przepraszam.
Powiem tak... Jestem na etapie Jackowa. I to zdecydowanie nie jest czesc amerykanskiego snu, w jakimkolwiek tego slowa znaczeniu. Owszem, to co widzi sie w telewizji, to tak wyglada. Szeregowe domki, wyglad ulic, sklepow, miasta... Czuje sie jakbym zyla w swiecie Simow. Doslownie! The Sims bylo tworzone na podstawie amerykanskich realiow i wszystko wlasnie tak wyglada. Gdyby w parcelach Simow bylo troche ciasniej, troche wiecej ludzi to bylaby to prawdziwa Ameryka.
Co do ulic... Need for Speed. Kto kiedykolwiek gral w te gre to wie, jak wygladaja amerykanskie ulice i autostrady.
Na poczatku jest wielki szok. Inny swiat, inny jezyk i nie masz swojego nic... tylko kilka walizek i toreb. Ale jak to mowi M.: "Byle sie gdzies przekitrac...". Moze to lekka przesada. Mamy normalne miejsce do spania i perspektywy na przyszlosc. To mnie trzyma przy moim wewnetrznym spokoju.
Codziennie staram sie wizualizowac. Moja wymarzona prace, dom i rodzine. I mozliwe ze jeszcze nie raz rzeczywistosc gruchnie mna o ziemie. Ale nie dam sie!
Tesknie za Wami, tesknie za filmami, nowymi odcinkami TBBT, codzienna dawka mody blogowej i kilku aspektow mojego normalnego zycia. Jeszcze nie bede pisac wierszy na emigracji niczym Czeslaw Milosz. To jest kraj, w ktorym bardzo chcialam mieszkac, rzeczywistosc, ktora juz od jakiegos czasu poznawalam. Z daleka, ale jednak to mi sporo pomoglo.
Nie wiem, co moge jeszcze napisac. Nie spodziewalam sie, ze bede w stanie dzisiaj tu cos napisac. Nie myslalam, ze bede musiala pisac na obcym komputerze, nie do konca zrozumialym stylem... Wiem, to tylko moj umysl na to narzeka. Moj perfekcjonizm wymaga, zeby ten post byl dopracowany na mega. Ale luzik, Sarciu!
Nie dopuszczam do siebie zlych mysli. Moze bujam w oblokach, moze jestem naiwna, ale wierze ze w tym jest moj sposob na sukces.
Beyonce - Hymn USA
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz