Najgorsze są ostatnie kilogramy. A nawet gramy! Musisz wyjąć jedną rzecz, która zawyża wagę. Denerwuje mnie to. Wydaje się, że i tak znacząco zmniejszyłam ilość ważnych dla mnie przedmiotów. Ale to chyba nie wystarczy... I jeszcze ten garnek! Każdy ma wziąć do walizki GARNEK!!!
Poza tym stres rośnie. Strach rozpływa się po moich kościach. Na razie paraliżuje stawy. Mam nadzieję, że nie dojdę do stanu kamiennej twarzy :P Ze spięciem każdego mięśnia na mojej buzi...
Chociaż... Jest lepiej niż myślałam, że będzie. Panika minie i górę weźmie zalewająca mnie od czubka głowy... EKSCYTACJA. Bo przecież tyle jest powodów!
Trzymajcie kciuki za nasz lot! Co chwilę myślę o każdym z Was na zmianę. W domu urywają się telefony, panuje lekki chaos, a ja chciałabym już odrobiny spokoju, żebym mogła sobie to wszystko ułożyć w głowie. Dam znać, kiedy on mnie odwiedzi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz